poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 24

*Perspektywa Harry'ego*
Poczucie winy wciąż we mnie rosło. Przecież Zayn był moim przyjacielem, nie ważne co się stało, był nim. Ja powinienem teraz tam leżeć i zdychać, a on ratować Madeleine. Wiedziałem, że ją kocha.
Jedyne co mogłem dla niego zrobić, to odnalezienie jego dziewczyny i zapewnienie jej bezpieczeństwa, skoro on nie był w stanie tego zrobić.
*Dwa dni później*
Od dwóch dni usiłowałem dowiedzieć się czegoś na temat miejsca pobytu dziewczyny, niestety na marne, tkwiłem w martwym punkcie. Nie przyjmowałem pomocy przyjaciół, chciałem zrobić to sam, dla Zayn'a.
Właśnie, co do Zayn''a, nie było z nim dobrze. Przed nim było jeszcze kilka operacji, a i to nie wiadomo czy pomoże. Lekarze milczeli, gdy pytaliśmy, czy się obudzi. Jeśli się nie obudzi? Chciałem mu tyle wyjaśnić, przeprosić, pogodzić się. Zobaczyć jaki szczęśliwy jest z Maddy.
A jeśli to nie możliwe?
Byłem, jestem i będę jego przyjacielem i chcę mu to powiedzieć.
Nie wiem co się z nami stało, chyba pieniądze przewróciły nam w głowach. To chore, co kasa robi z człowiekiem.
- Harry? Co z tobą? - usłyszałem delikatny głos Leslie, wchodzącej do pokoju. Siedziałem od dwóch godzin jak trup wpatrując się w ścianę i rozmyślając o tym cyrku, który się odgrywał.
- Nic. - uciąłem krótko i dobitnie, i niemal usłyszałem jak ciężko wzdycha. Dziewczyna od dwóch dni starała się za mną nadążać i naprawdę była dla mnie wsparciem, lecz nie potrafiłem jeszcze tego docenić. Byłem zbyt przejęty troską o inną dziewczynę, by zauważyć, że los podstawił mi pod nos kogoś, z kim mógłbym być szczęśliwy.
To głupie, jeszcze niedawno nie myślałem o szczęściu, związku, rodzinie, bo wydawało się to takie odległe. A teraz? Chyba wydoroślałem, już nie zależy mi jedynie na seksie i rozmiarze dekoltu, nie chcę zaliczać przypadkowych dziewczyn i nie podniecają mnie już plastikowe lalki, takie jak Claudia. Pamiętacie tą blondynkę, o którą niegdyś była zazdrosna Madeleine?
Ironia losu, gdy ona chciała mnie, nie wiedziałem czy pragnę jej, teraz ona woli Malika, a mi zaczęło na niej zależeć.
- Nie bądź dla mnie taki oschły, proszę. - powiedziała, łamiącym się głosem, lecz nie zwróciłem na to uwagi, nie pocieszyłem jej. Wewnętrzny Harry mi na to nie pozwalał, choć tak bardzo miałem go dość.
- Leslie, wyjdź. - odparłem głosem przepełnionym irytacją, nawet nie spoglądając w stronę brunetki.
- Wszystko będzie dobrze. - wyszeptała, jakby bojąc się, że się na nią rzucę. I wyszła.
***
*Perspektywa Leslie*
Znałam Harry'ego już wiele lat i niby wiedziałam, że nie moglibyśmy być parą, ale ta głupia nadzieja wciąż we mnie siedziała i za każdym razem, gdy mnie od siebie odpychał czułam, jakby ktoś wbijał mi nóż w plecy. Nigdy nie żywiłam do niego tak mocnych uczuć, ale z pojawieniem się Caren one wzrosły i nie mogłam się ich wyzbyć. Miłość to zguba, ludzie mówią prawdę.
Od dwóch dni próbowałam być przy nim, podczas gdy on wciąż mnie spławiał, jakby nie zauważając, że mi na nim zależy w inny sposób, niż ten przyjacielski. Styles jest trudny, nie ma co zaprzeczać, ale to mnie do niego ciągnie i, cholera, nie wiem co z tym zrobić.
Może skoczę z mostu i będę miała święty spokój?

Widząc, jak z dnia na dzień stawał się coraz bardziej zdenerwowany faktem, że nie może jej znaleźć, postanowiłam działać. Jako doświadczona... hmm, nie wiem, kim jestem.
Dobra, w każdym razie miałam jakieś pojęcie na temat planów Richardsona (węszyło się tu i tam), więc mogłam spróbować swoich sił. I tak nie miałam nic do stracenia, a Harry był tak roztrzepany, że i za trzy lata nie znalazłby Maddy. Był lepszy w bójkach, strzelaninach itd.
Układałam w głowie dość...dziwny plan wyciągnięcia dziewczyny mojego chłopaka... wróć!
Dziewczyny, w której zakochany był chłopak, w którym byłam zakochana.
Potrzebowałam dobrej charakteryzacji, gdyż jak wiadomo, do klubu nocnego nie pójdę kurtce i glanach.
Po całej "metamorfozie" nie wyglądałam ani trochę jak ja, więc zabrałam broń i komórkę, i ruszyłam do najsławniejszego klubu w kraju, gdzie znalazłam sygnał.
Wchodząc, czułam na sobie wzrok niejednego faceta, ale mus to mus.
Rozglądałam się na wszystkie strony, mając nadzieję że dobrze trafiłam i to nie jest żadna pułapka.
Zauważyłam dziewczynę łudząco przypominającą Madeleine, skuloną i głośno szlochającą przy ścianie, a obok bruneta koło czterdziestki, próbującego zaciągnąć ją po schodach do... Jezu. Miała potargane ciuchy i mnóstwo ran i siniaków, przez co nie miałam wątpliwości, że została zgwałcona. Jakim cudem nikt tego nie widzi?!
Już miałam ruszać w jej stronę, by odwrócić uwagę mężczyzny, kiedy niestety...

_______________________________________________________
Na początku należą wam sie ogromne przeprosiny, gdyż moja nieobecność na blogu potrwała dłużej niż zapowiadałam. :c
Kiedy wróciłam do domu po prostu nie wiedziałam jak się zabrać za napisanie tego rozdziału i szukałam sobie wszelakich wymówek, byleby go nie dodać. Trochę się rozleniwiłam, wiem. :( Ale mam nadzieję, że wraz z rokiem szkolnym wróci moja chęć do pisania i będziecie mogły cieszyć się częstymi rozdziałami tak, jak kiedyś.
W dodatku było pełno tych wszystkich dram, czego w ogóle nie ogarniałam i tymbardziej nie miałam ochoty pisać o chłopakach. Ojcostwo Louisa, rozpad Zerrie, no nie mogłam tego zrozumieć.  Mam nadzieję, że nie będziecie się na mnie długo gniewać, chociaż naprawdę zawaliłam.

14 komentarzy:

  1. Wow :) czekam na kolejny. Ja tez nie ogarniam tych dram . Jak "pogodzilam " sie z ojcostwem lou to teraz rozpad zerrie. Szkoda gadac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero niedawno pogodziłam siè z odejściem Zayn'a xD w dziecko uwierzę dopiero gdy się urodzi a zerrie... no to jest takie nierealne jak dla mnie

      Usuń
  2. Wow :) czekam na kolejny. Ja tez nie ogarniam tych dram . Jak "pogodzilam " sie z ojcostwem lou to teraz rozpad zerrie. Szkoda gadac

    OdpowiedzUsuń

  3. Rozdział świetny
    Ciekawi mnie co będzie dalej :)
    Życzę weny *.*
    I zapraszam na moje ff:
    O Justinie Bieberze:
    lovemeharder-justin.blogspot.com/
    O Zaynie Maliku:
    dangerouszaynmalik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dangeroes czytałam, lecz w tym samym czasie zaczęłam czytać też inne ff i teraz zadnego nie mogę ogarnąć XDD ale o Justinie chętnie poczytam, kolejne ff do "kolekcji przeczytanych" :D

      Usuń
  4. Rozdzał super !!! I spk dobrze że wrucilaś :Dczekam nn ❤Jula

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdzial swietny, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. biorę się 2 raz za koma bo mój geniusz zamiast kliknąć " opulikuj" nacisnął " wyloguj się " :'D

    No więc lepiej późno niż wcale c'nie ? :D


    Zaczynam naaaaaprawdeeeeeee lubić Leslie i ani waż mi jej zabijać bo Cię znajdę !!!!! ;****

    No i wgl fajny rozdział :D

    a propo rozdziału to dzsiaj dodałam :D

    ale wracając do Cb to życzę dużo weny i czekam na next :D

    Tori xx

    http://hope-for-a-new-life-harry-styles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha znam ten ból bo też czesto naciskam nie to co trzeba xD dzięki za długie komentarze, uwielbiam czytać wszystkie, ale dłuższe są megaśne i po prostu skakać mi sie chce jak takie coś czytam <3 i lecę do ciebie :*

      Usuń
  7. super z niecierpliwoscia czekam na nn;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Malik ma żyć a potem szczęśliwie być Mad jasne? A ja wiem gdzie mieszkasz !:D czekam na nexta z niecierpliwością ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Heej, jestem nową na twoim blogu i przeczytałam wszystkie rozdziały ;) Poprostu brak słów. To opowiadanie jest wspaniałe.. Moim zdaniem Mandy powinna być z Zaynem.. Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń